40 dni Wielkiego Postu, Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wigilia Paschalna i.... co dalej? Większość osób (te względnie "bardziej świadomie"przeżywające wiarę) mają te same doświadczenia: pełna gotowość i mobilizacja przed Wielkanocą głębokie przeżycie spokojnego czasu Wielkiego Postu oraz czasu do Wigilii Paschalnej, a potem... brak siły na przeżycie radości z gwoździa programu - Zmartwychwstania Pana Jezusa.
Być może jest to związane ze zwyczajnym zmęczeniem. Kiedy katolik angażuje się tylko i wyłącznie w sobotnie poświęcenie jajek, to nie przeżyje Triduum Paschalnego. Z drugiej strony, gdy to zaangażowanie jest zbyt mocne, aktywne, człowiek również może stracić szansę zanurzenia w tajemnice paschalne. Szatan działa nie tylko przez bierność i lenistwo, ale przez nadmiar dobrych uczynków. Skutkiem tego nadmiaru jest leżenie bez życia w dzień Zmartwychwstania i myślenie "Jak dobrze, że już mogę odpocząć". A tu właśnie zaczyna się prawdziwa radość i świętowanie!
Współcześnie człowiek jest rozmiłowany w smutku i melancholii. Dlatego tak głęboko przeżywamy wieczór modlitwy w Ogrojcu, zdradę Judasza, Wielki Piątek, adorację Krzyża... Ile razy słyszymy (zwłaszcza od kaznodziejów-celebrytów w Internecie) o naszych głębokich zranieniach; o tym, że jesteśmy skrzywdzeni przez różne doświadczenia życiowe... To wszystko prawda. Ale istotą poznania tych zranień nie jest polewanie ich octem, czy też postawienie im ołtarzyków i hołdowanie naszym słabościom. Sensem naszego życia jest Zmartwychwstała Miłość, która przychodzi opatrzyć te rany, uzdrowić nas, podnieść, żebyśmy ruszyli w drogę, nie oglądając się wstecz.
Pożegnaj się z tymi zranieniami, bo Wielki Piątek nie ma sensu bez Wielkanocy. Czternaście Stacji drogi na Golgotę jest zwykłym hołdowaniem melancholii bez radości Niedzieli Zmartwychwstania.
Tymczasem w Kościele długo przeżywamy Wielki Post, a Wielkanoc? Dwa dni? Osiem? Czemu mielibyśmy nie skakać z radości do Wniebowstąpienia lub Zesłania Ducha Świętego? W liturgii owszem, cieszymy się. Ale świadomości radości na co dzień pozbawiło nas paskudne powiedzenie: Święta, święta i po świętach.
Nie! Właśnie teraz niech się świętowanie zacznie! Dawniej w kościele można było być ekskomunikowanym za poszczenie trzy razy w niedzielę. Tak bardzo podkreślano radość ze Zmartwychwstania :) Jeśli ktoś pościł trzy razy w niedzielę, Kościół uznawał, że chłop (lub kobita) najwyraźniej nie zrozumiał idei :) A czym jest ten czas po Wielkiej Nocy, jak nie przedłużoną niedzielą?
Także życzę nam wszystkim jak najdłuższego i jak najradośniejszego świętowania :D
Od końca
ks. Jan Twardowski
Zacznij od Zmartwychwstania
od pustego grobu
od Matki Boskiej Radosnej
wtedy nawet krzyż ucieszy
jak perkoz dwuczuby na wiosnę
anioł sam wytłumaczy jak trzeba
choć doktoratu z teologii nie ma
grzech ciężki staje się lekki
gdy się jak świntuch rozpłacze
- nie róbcie beksy ze mnie
mówi Matka Boska
to kiedyś
teraz inaczej
zacznij od pustego grobu
od słońca
ewangelie czyta się jak hebrajskie litery
od końca
od pustego grobu
od Matki Boskiej Radosnej
wtedy nawet krzyż ucieszy
jak perkoz dwuczuby na wiosnę
anioł sam wytłumaczy jak trzeba
choć doktoratu z teologii nie ma
grzech ciężki staje się lekki
gdy się jak świntuch rozpłacze
- nie róbcie beksy ze mnie
mówi Matka Boska
to kiedyś
teraz inaczej
zacznij od pustego grobu
od słońca
ewangelie czyta się jak hebrajskie litery
od końca

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz