czwartek, 3 marca 2016

Okładka z zaplecza

- Dzień dobry, poproszę zeszyt B5 Unipapu w kratkę.
Tylko takie nadają się do notowania. Są idealne, chociaż rzadko zdarzają się ciekawe okładki. Kto widział - wie. Pani wyciąga kilka, które zostały. Okładki nudne, bezjajeczne, abstrakcyjne... no, jakoś przeżyję. Sprzedawczyni jednak musiała zauważyć jakiś grymas na mojej twarzy, bo mówi:
- Wie Pani, zajrzę na zaplecze, może jakieś lepsze okładki zostały.
Idzie na zaplecze i szuka. I szuka. I szuka. Odruchowo patrzę na zegarek. Zaraz zajęcia się zaczną. Chyba nie ma sensu czekać na tę okładkę. Przecież mogę mieć normalną okładkę. Nie zabije mnie to.
Słyszę głos z zaplecza.
- No niestety tylko taka mi została...
Zaczynam przewracać oczami i nagle widzę, co sprzedawczyni wyciągnęła z zaplecza.

Zeszyt B5 Unipapu w kratkę. Na okładce flaga brytyjska w stylu grunge i jakieś londyńskie zabytki. Okładka z pazurem.

Uśmiecham się szeroko i proszę o ten zeszyt.

Lepszej bym sobie nie wymarzyła.

Została dla mnie jedyna na zapleczu.

Warto czasami poczekać przy ladzie na zeszyt z zaplecza :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz