poniedziałek, 28 marca 2016

Noc jest pełna blasku!



40 dni Wielkiego Postu, Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wigilia Paschalna i.... co dalej? Większość osób (te względnie "bardziej świadomie"przeżywające wiarę) mają te same doświadczenia: pełna gotowość i mobilizacja przed Wielkanocą głębokie przeżycie spokojnego czasu Wielkiego Postu oraz czasu do Wigilii Paschalnej, a potem... brak siły na przeżycie radości z gwoździa programu - Zmartwychwstania Pana Jezusa.

Być może jest to związane ze zwyczajnym zmęczeniem. Kiedy katolik angażuje się tylko i wyłącznie w sobotnie poświęcenie jajek, to nie przeżyje Triduum Paschalnego. Z drugiej strony, gdy to zaangażowanie jest zbyt mocne, aktywne, człowiek również może stracić szansę zanurzenia w tajemnice paschalne. Szatan działa nie tylko przez bierność i lenistwo, ale przez nadmiar dobrych uczynków. Skutkiem tego nadmiaru jest leżenie bez życia w dzień Zmartwychwstania i myślenie "Jak dobrze, że już mogę odpocząć". A tu właśnie zaczyna się prawdziwa radość i świętowanie!

Współcześnie człowiek jest rozmiłowany w smutku i melancholii. Dlatego tak głęboko przeżywamy wieczór modlitwy w Ogrojcu, zdradę Judasza, Wielki Piątek, adorację Krzyża... Ile razy słyszymy (zwłaszcza od kaznodziejów-celebrytów w Internecie) o naszych głębokich zranieniach; o tym, że jesteśmy skrzywdzeni przez różne doświadczenia życiowe... To wszystko prawda. Ale istotą poznania tych zranień nie jest polewanie ich octem, czy też postawienie im ołtarzyków i hołdowanie naszym słabościom. Sensem naszego życia jest Zmartwychwstała Miłość, która przychodzi opatrzyć te rany, uzdrowić nas, podnieść, żebyśmy ruszyli w drogę, nie oglądając się wstecz.


Pożegnaj się z tymi zranieniami, bo Wielki Piątek nie ma sensu bez Wielkanocy. Czternaście Stacji drogi na Golgotę jest zwykłym hołdowaniem melancholii bez radości Niedzieli Zmartwychwstania.

Tymczasem w Kościele długo przeżywamy Wielki Post, a Wielkanoc? Dwa dni? Osiem? Czemu mielibyśmy nie skakać z radości do Wniebowstąpienia lub Zesłania Ducha Świętego? W liturgii owszem, cieszymy się. Ale świadomości radości na co dzień pozbawiło nas paskudne powiedzenie: Święta, święta i po świętach.
Nie! Właśnie teraz niech się świętowanie zacznie! Dawniej w kościele można było być ekskomunikowanym za poszczenie trzy razy w niedzielę. Tak bardzo podkreślano radość ze Zmartwychwstania :) Jeśli ktoś pościł trzy razy w niedzielę, Kościół uznawał, że chłop (lub kobita) najwyraźniej nie zrozumiał idei :) A czym jest ten czas po Wielkiej Nocy, jak nie przedłużoną niedzielą?

Także życzę nam wszystkim jak najdłuższego i jak najradośniejszego świętowania :D


Od końca
ks. Jan Twardowski

Zacznij od Zmartwychwstania
od pustego grobu
od Matki Boskiej Radosnej
wtedy nawet krzyż ucieszy
jak perkoz dwuczuby na wiosnę
anioł sam wytłumaczy jak trzeba
choć doktoratu z teologii nie ma
grzech ciężki staje się lekki
gdy się jak świntuch rozpłacze
- nie róbcie beksy ze mnie
mówi Matka Boska
to kiedyś
teraz inaczej
zacznij od pustego grobu
od słońca
ewangelie czyta się jak hebrajskie litery
od końca

sobota, 26 marca 2016

"Ty bowiem jesteś we Mnie, a Ja w tobie"

Starożytna homilia na Świętą i Wielką Sobotę


Zstąpienie Pana do Otchłani

Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań. 
Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę. 
Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; aby wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę, idzie On, który jest ich Bogiem i synem Ewy. 
Przyszedł więc do nich Pan, trzymając w ręku zwycięski oręż krzyża. Ujrzawszy Go praojciec Adam, pełen zdumienia, uderzył się w piersi i zawołał do wszystkich: "Pan mój z nami wszystkimi!" I odrzekł Chrystus Adamowi: "I z duchem twoim!" A pochwyciwszy go za rękę, podniósł go mówiąc: "Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus. 
Oto Ja, twój Bóg, który dla ciebie stałem się twoim synem. Oto teraz mówię tobie i wszystkim, którzy będą twoimi synami, i moją władzą rozkazuję wszystkim, którzy są w okowach: Wyjdźcie! A tym, którzy są w ciemnościach, powiadam: Niech zajaśnieje wam światło! Tym zaś, którzy zasnęli, rozkazuję: Powstańcie! 
Tobie, Adamie, rozkazuję: Zbudź się, który śpisz! Nie po to bowiem cię stworzyłem, abyś pozostawał spętany w Otchłani. Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych. Powstań ty, który jesteś dziełem rąk moich. Powstań ty, który jesteś moim obrazem uczynionym na moje podobieństwo. Powstań, wyjdźmy stąd! Ty bowiem jesteś we Mnie, a Ja w tobie, jako jedna i niepodzielna osoba. 
Dla ciebie Ja, twój Bóg, stałem się twoim synem. Dla ciebie Ja, Pan, przybrałem postać sługi. Dla ciebie Ja, który jestem ponad niebiosami, przyszedłem na ziemię i zstąpiłem w jej głębiny. Dla ciebie, człowieka, stałem się jako człowiek bezsilny, lecz wolny pośród umarłych. Dla ciebie, który porzuciłeś ogród rajski, Ja w ogrodzie oliwnym zostałem wydany Żydom i ukrzyżowany w ogrodzie. 
Przypatrz się mojej twarzy dla ciebie oplutej, bym mógł ci przywrócić ducha, którego niegdyś tchnąłem w ciebie. Zobacz na moim obliczu ślady uderzeń, które zniosłem, aby na twoim zeszpeconym obliczu przywrócić mój obraz. 
Spójrz na moje plecy przeorane razami, które wycierpiałem, aby z twoich ramion zdjąć ciężar grzechów przytłaczających ciebie. Obejrzyj moje ręce tak mocno przybite do drzewa za ciebie, który niegdyś przewrotnie wyciągnąłeś swą rękę do drzewa. 
Snem śmierci zasnąłem na krzyżu i włócznia przebiła mój bok za ciebie, który usnąłeś w raju i z twojego boku wydałeś Ewę, a ta moja rana uzdrowiła twoje zranienie. Sen mej śmierci wywiedzie cię ze snu Otchłani. Cios zadany Mi włócznią złamał włócznię skierowaną przeciw tobie. 
Powstań, pójdźmy stąd! Niegdyś szatan wywiódł cię z rajskiej ziemi, Ja zaś wprowadzę ciebie już nie do raju, lecz na tron niebiański. Zakazano ci dostępu do drzewa będącego obrazem życia, ale Ja, który jestem życiem, oddaję się tobie. Przykazałem aniołom, aby cię strzegli tak, jak słudzy, teraz zaś sprawię, że będą ci oddawać cześć taką, jaka należy się Bogu. 
Gotowy już jest niebiański tron, w pogotowiu czekają słudzy, już wzniesiono salę godową, jedzenie zastawione, przyozdobione wieczne mieszkanie, skarby dóbr wiekuistych są otwarte, a królestwo niebieskie, przygotowane od założenia świata, już otwarte".

wtorek, 22 marca 2016

Spojrzenie Jezusa

Po upływie prawie godziny jeszcze ktoś inny począł zawzięcie twierdzić: «Na pewno i ten był razem z Nim; jest przecież Galilejczykiem». Piotr zaś rzekł: «Człowieku, nie wiem, co mówisz». I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał. A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. (Łk 22, 59-61)


To chyba jedna z najbardziej kontemplacyjnych scen w Ewangelii. Ułamek sekundy, czas się zatrzymuje. Historia się zatrzymuje, a w świecie istnieje tylko to jedno spojrzenie. Spojrzenie Jezusa.  I następujący po nim szloch Piotra odbijający się echem od pustych ścian pałacu arcykapłana.

(Zaparcie się Piotra, Carl Bloch)

Na początku było Słowo. Ale Słowo nie zawsze przemawia słowem. Niekiedy milczące  spojrzenie w milczeniu. Nie wiem, co mówiły oczy Jezusa w chwili, gdy kogut zapiał. Być może Piotr dostrzegł w nich łzy, które potoczyły się po policzkach Mistrza i wpadły do Morza Miłosierdzia, tworząc coraz szersze kręgi na tafli. Te kręgi miały później dotknąć Piotra nad jeziorem, gdy Zmartwychwstały Chrystus zapytał "Czy mnie miłujesz?".

Spojrzenie Jezusa na obrazie Carla Blocha ginie w mroku. Wiemy tylko, że Miłość patrzy w stronę przyszłego papieża. Ale słowa tego spojrzenia kierowane są szeptem tylko do odbiorcy. Podobnie było, gdy Jezus patrzył na Swoją Mamę, Szymona z Cyreny, Zacheusza, Łotra, Barabasza, Piłata... Każde spojrzenie jest cichym, indywidualnym i niezwykle intymnym wypowiedzeniem Słowa. Szeptem Przyjaciela.

I na co komu rozważanie i zastanawianie się, co Jezus powiedział Piotrowi w tym ułamku sekundy?

Poszukam siebie w tłumie i popatrzę na Jezusa moimi własnymi oczami, stojąc w miejscu, w którym się znajduję. 
Nasze oczy się spotkają
I czas się zatrzyma
I historia się zatrzyma
I istnieć będzie tylko to jedno Spojrzenie.

sobota, 19 marca 2016

"Ucieczką broniłeś Dziecięcia...."





Muz. Jakub Tomalak
Sł. s. Bożena Anna Flak

Posłuszny nakazom Anioła,
Józefie mówiący czynami,
Stróżu odważny Zbawczej Tajemnicy
prawdy o Bogu pomiędzy nami.

Ucieczką broniłeś Dziecięcia, 
gdy miecz się rozszalał nad Światem.
Obroń i dzisiaj od ukrytych sideł
dzieci Kościoła nabyte Męką.

I nam słowo we śnie wystarczy
I nam anioł serce obudzi
Tylko stań przy nas Józefie święty
najpokorniejszy po Marii z ludzi.

Poprowadź rodziny do Źródła, 
gdzie Chrystus pieczęcią i skałą,
nad wody żywe więzi niepojętej,
którąś złączony z Niepokalaną.




------------------------------------------------------------------------

Głupio cokolwiek mówić przy uroczystości związanej ze św. Józefem, skoro on sam niewiele mówił. Więc skoro Szustak i tak już się wypowiedział, to niech on będzie dzisiaj głosem na moim blogu ;)





czwartek, 17 marca 2016

Zmartwienie św. Patryka

17 marca - Irlandczycy hucznie obchodzą Saint Patrick's Day.

Kufle pełne piwa, wołowina, kapucha, parady, ludzie poprzebierani za leprechauny*...

I jak tu lekcji angielskiego o św. Patryku nie przygotować?

Przeszukuję materiały w Internecie i natrafiam na słownictwo :
kufle pełne piwa, wołowina, kapucha, parady, ludzie poprzebierani za leprechauny...
...a oprócz tego:
tęcza
złoto
podkowa (ee....?!)
good luck
koniczyna (shamrock)

Jest! Jest shamrock! Wreszcie coś związanego ze św. Patrykiem!

Czytam opis w materiałach edukacyjnych:
W Dzień świętego Patryka, 17 marca, przywołuje się czterolistną koniczynę, która jest symbolem Irlandii, ponieważ rośnie jej dużo w tym kraju i przynosi ona szczęście (tłum. własne)
Zrezygnowana opieram brodę na ręce i zajmuję głowę niedowierzaniem.

***

Św. Patryk przy dębowym stole kuchennym marszczy brwi i zaciera nerwowo ręce.
- Kiedy to się stało?  Jak to się stało? Przecież jasno się wyrażałem, powtarzałem: Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty. Tłumaczyłem im przy każdej okazji, trzymając ją w dłoni. Taki byłem zadowolony z tej metafory.
To musi być jakieś nieporozumienie. Tyle pytań, tyle pytań... I o co im właściwie chodzi z tą podkową? 

Patryk powoli wstaje i podchodzi do Mikołaja, który podaje mu kubek ze świeżo zaparzoną herbatą. Mikołaj patrzy mu w oczy, kiwając współczująco i ze zrozumieniem głową. Na dwóch jasnych twarzach pojawiają się smutne uśmiechy. W ciszy przyjaciele rozmyślają nad zmartwieniem Patryka.









*leprechaun - irlandzki "elfik" (fairy - brak polskiego ekwiwalentu) ubrany na zielono, z rudą broda. Stoi uśmiechnięty na końcu tęczy (nie wiadomo tylko na którym końcu) i czeka ze skrzynią pełną złota na pierwszego szczęśliwego przybysza.



piątek, 11 marca 2016

Niech Cię błogosławią





m.: Paweł Bębenek t.: Edyta Siewak

1. Błogosławcie Pana wszystkie Jego dzieła,
Które by nie kwitły, gdyby nie cierpienie,
Błogosławcie Pana.

2. Błogosławcie Pana wszystkie łzy i żale,
Każda moja słabość i upokorzenie,
Błogosławcie Pana.

3. Błogosławcie Pana wszystkie moje rany,
Na które Duch Święty staje się balsamem ,
Błogosławcie Pana.

4. Niech Cię błogosławią wszystkie me niemoce,
Ból skrzętnie skrywany po bezsennej nocy,
Niech Cię błogosławią.

5. Błogosławcie Pana, że Mu ufam jeszcze,
Że mnie wciąż uzdrawia łaski swojej deszczem,
Błogosławcie Pana.

środa, 9 marca 2016

wtorek, 8 marca 2016

Mity o czasie

Mądrości ludowe zapisane w języku niekiedy okazują się niemądre, czyli dość głupie. Oto parę z nich:

1) Czas leczy rany - fałsz. Czas wcale nie musi leczyć ran. Może je załagodzić, ale tylko Bóg leczy rany.

2) Czas to pieniądz - fałsz. 

Ostatnio miałam wtorek wolny, więc spotkałam się z koleżanką, poszłyśmy do muzeum, potem na kawę, a wieczorem poczytałam książkę.. i tak upłynął  wieczór i poranek dzień drugi ;) Potem była już zapracowana środa i złapałam się na myśleniu: "No, niczego we wtorek nie zrobiłam!". Jak to? Przecież rozmawiałyśmy z koleżanką o ważnych życiowych sprawach, dzieliłyśmy się doświadczeniami, poszłyśmy do muzeum, potem czytałam książkę... Dlaczego to ma być uznawane za nic nie robienie, a prowadzenie zajęć czy praca na kasie to już jest "robienie czegoś"? Bo naszym kryterium stał się pieniądz.

 

Człowiek zrobił z czasu pieniądz. Przywłaszczyliśmy sobie dobro, którego nie da się zmierzyć żadną walutą. Ludzie współcześnie pojmują czas jedynie w kategoriach finansowych. Słyszę często sugestie, wypowiedziane nawet w dobrej wierze: "Zapłacę ci, bo to twój czas". Zgadza się - czas jest cenny, ale ma o wiele większą wartość niż pieniądze i można tylko zmierzyć go miarą sposobu, w jaki go wykorzystujemy. Dlaczego nie mogę sobie po prostu pozwolić na oddanie komuś mojemu czasu? Dlaczego to jest nieakceptowalne społecznie? Ha! Bo traktowanie czasu jak pieniędzy sprawia, że stajemy się od niego uzależnieni, a co za tym może iść - zniewoleni. 

Oczywiście nie chodzi o to, żeby czasem szastać na lewo i prawo. Nie, nie, nie. Jest zbyt cenny. Podobnie jest  z pieniędzmi. Należy te dobra wydawać mądrze. Nie marnować, ale pożytkować. Jeśli ktoś chce żerować na naszym czasie, to również warto zastanowić się, czy ten czas mu się należy.

Czas jest takim talentem danym od Stwórcy. Dobrze być mądrym zarządcą ;)

poniedziałek, 7 marca 2016

Facet i baba

Mężczyzna zawsze będzie rozumiał komunikat słowo w słowo. Kobieta zaś wejdzie w skomplikowany labirynt aluzji i podtekstów. 
Autentyczny dialog zdradzający różnicę między prostym i bezpośrednim odbiorem komunikatu przez mężczyznę i zawiłą recepcją komunikatu przez kobietę:

G (mężczyzna): To wy jedźcie, a my poczekamy tu, a potem pójdziemy do zamku pieszo.
M (kobieta): Tak! Przejdziemy się!
K: Ale jest ciemno...
G: Mam latarkę!
M: Mam gaz pieprzowy!

Coś pięknego :)


czwartek, 3 marca 2016

Okładka z zaplecza

- Dzień dobry, poproszę zeszyt B5 Unipapu w kratkę.
Tylko takie nadają się do notowania. Są idealne, chociaż rzadko zdarzają się ciekawe okładki. Kto widział - wie. Pani wyciąga kilka, które zostały. Okładki nudne, bezjajeczne, abstrakcyjne... no, jakoś przeżyję. Sprzedawczyni jednak musiała zauważyć jakiś grymas na mojej twarzy, bo mówi:
- Wie Pani, zajrzę na zaplecze, może jakieś lepsze okładki zostały.
Idzie na zaplecze i szuka. I szuka. I szuka. Odruchowo patrzę na zegarek. Zaraz zajęcia się zaczną. Chyba nie ma sensu czekać na tę okładkę. Przecież mogę mieć normalną okładkę. Nie zabije mnie to.
Słyszę głos z zaplecza.
- No niestety tylko taka mi została...
Zaczynam przewracać oczami i nagle widzę, co sprzedawczyni wyciągnęła z zaplecza.

Zeszyt B5 Unipapu w kratkę. Na okładce flaga brytyjska w stylu grunge i jakieś londyńskie zabytki. Okładka z pazurem.

Uśmiecham się szeroko i proszę o ten zeszyt.

Lepszej bym sobie nie wymarzyła.

Została dla mnie jedyna na zapleczu.

Warto czasami poczekać przy ladzie na zeszyt z zaplecza :)