Moglibyśmy po prostu powiedzieć: imię umożliwia zwracanie się do drugiego, wołanie go. Stwarza relację. Kiedy Adam nadaje nazwy zwierzętom, nie znaczy to, że wyjaśnia ich istotę. On po prostu wprowadza je w świat ludzi, tak żeby mógł je przywoływać. Rozumiemy teraz, co pozytywnego może zawierać w sobie imię Boga: Bóg tworzy pewną relację między sobą i nami. Dzięki imieniu możemy Go wzywać. Nawiązuje relację z nami i nam umożliwia nawiązanie relacji z Nim. A to znaczy, że w jakiś sposób wchodzi w nasz ludzki świat. Można do Niego mówić, a więc można Go też zranić. Bierze na siebie ryzyko nawiązania relacji, bycia z nami (...) Im bardziej oddaje się On w nasze ręce, tym łatwiej możemy przytłumić Jego światło; im bliżej nas jest, tym bardziej nasze nadużycia mogą uczynić
Go nierozpoznawalnym. Martin Buber powiedział kiedyś, że po
wszystkich haniebnych nadużyciach imienia Boga, możemy stracić
odwagę zwracania się do Niego po imieniu. Jednak przemilczanie
go równałoby się odrzuceniu Jego miłości. Buber mówi, że powinniśmy
z wielkim szacunkiem podnieść fragmenty tego zbrukanego
imienia i spróbować je oczyścić. Sami jednak nie możemy tego
dokonać. Możemy tylko prosić Jego samego, żeby nie dopuścił do
umniejszania blasku Jego imienia w tym świecie.
Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu. Część I. Od chrztu w Jordanie do Przemienia, przeł. Wiesław Szymona OP, Kraków 2007, s. 127-128.
Eksplikacja Anny Wierzbickiej:
ja wiem:
Ty jesteś kimś dobrym
nikt inny nie jest taki jak Ty
mówię:
chcę zawsze mówić dobre rzeczy o Tobie
chcę, żeby inni ludzie zawsze mówili dobre rzeczy o Tobie
z tego powodu chcę robić dobre rzeczy
kiedy robię dobre rzeczy, chcę, żeby ludzie mówili z tego powodu dobre rzeczy o Tobie
nie chcę, żeby ludzie mówili z tego powodu dobre rzeczy o mnie
chcę, żeby ludzie zawsze mówili dobre rzeczy o Tobie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz