ja wiem:
Ty chcesz, żeby ludzie nie robili złych rzeczy
kiedy ktoś robi złe rzeczy, ten ktoś nie może żyć z Tobą
ja wiem:
ja robiłem bardzo złe rzeczy
z tego powodu nie mogę teraz żyć z Tobą
jeżeli Ty nie powiesz teraz, że mogę żyć z Tobą
ja wiem:
inni ludzie mogą powiedzieć to samo
inni ludzie są jak ja
jednocześnie wiem:
jeżeli Ty powiesz teraz, że mogę żyć z Tobą
będę potem mógł żyć z Tobą
tak jak mogłem żyć z Tobą zanim zrobiłem te złe rzeczy
mówię:
chcę, żebyś powiedział to do mnie teraz
chcę żyć z Tobą
nie chcę robić więcej złych rzeczy
jednocześnie chcę powiedzieć:
chcę, żebyś powiedział to samo do wszystkich innych ludzi
chcę, żeby wszyscy inni ludzie mogli żyć z Tobą
tak jak ja chcę żyć z Tobą
ja wiem:
mogę to powiedzieć zawsze
bo Ty chcesz, żeby wszyscy ludzie mogli żyć z Tobą
wszyscy ludzie mogą to powiedzieć do Ciebie zawsze
[źródło: http://www.depotuw.ceon.pl/bitstream/handle/item/248/pawlas-drat.pdf?sequence=1]
sobota, 31 października 2015
piątek, 30 października 2015
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj
Benedykt XVI zauważa, że są dwie interpretacje tej prośby.
Może to przypadek, ale ja zawsze słyszałam tylko jedną interpretację: chleb powszedni, to przysłowiowy... chleb powszedni :) To, co nam potrzebne do doczesnego życia: chleb, ale przecież w dobie konsumeryzmu także wykształcenie, pieniądze, ubranie, samochód, dom... Umiejscowienie takiej prośby w samym środku modlitwy (między "Bądź wola Twoja" i "Odpuść nam nasze winy") w jakiś sposób zawsze wzbudzało we mnie odczucie, że ktoś przyszył łatę w paski do spódnicy w groszki. Ni w pięć ni w dziesięć! Jednocześnie muszę przyznać, że to ściągnięcie Modlitwy Pańskiej "na ziemię" sprawia, że staje się ona bliższa człowiekowi.
Druga interpretacja, o której Benedykt XVI pisze, wprowadza większą spójność. Chodzi tu o zagadkowe słowo: epiousios. Autor Jezusa z Nazaretu wskazuje, że jest to rzadkie słowo, grecki neologizm, który pojawia się najpierw u Mateusza w kontekście Modlitwy Pańskiej i potem dopiero w tekście z V wieku.
Według drugiej interpretacji poprawny byłby następujący przekład: „przyszły [chleb]" = na dzień następny. Jednak prośba o otrzymanie dzisiaj chleba przeznaczonego na dzień następny nie bardzo zdaje się harmonizować z egzystencją ucznia. Wskazywanie na przyszłość byłoby bardziej zrozumiałe, gdybyśmy się modlili o chleb naprawdę przyszły: o rzeczywistą mannę Bożą. Byłaby to wtedy prośba eschatologiczna, prośba o antycypowanie przyszłego świata, o to, żeby Pan dał nam już „dzisiaj" przyszłego chleba, chleba nowego świata - siebie samego. Wtedy prośba ta miałaby sens eschatologiczny. Niektóre stare przekłady szły w tym kierunku, na przykład Wulgata świętego Hieronima, który to tajemnicze słowo przełożył na supersubstantialis - termin, który wskazuje na nową, wznioślejszą „substancję", którą Pan daje nam w świętym Sakramencie, jako autentyczny chleb naszego życia.
(Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu. Część I. Od chrztu w Jordanie do Przemienia, przeł. Wiesław Szymona OP, Kraków 2007, s. 135)
Każdej kolejnej wiosny (a trochę ich mam) przekonuję się, że życie sprowadza się jednak do tej prośby w drugiej interpretacji.
Badania Rene Spitza w latach czterdziestych wykazały, że człowiek potrzebuje kontaktu z drugą osobą. Spitz porównywał dwa ośrodki wychowujące dzieci. Pierwszym był przytułek, gdzie zapewniono dzieciom wszystkie niezbędne środki do życia, a instytucja była sterylna; jednak pielęgniarki bardzo surowo i z dystansem wychowywały dzieci, nie przytulały ich. Drugą instytucją był żłobek więzienny, gdzie warunki pozostawiały dużo do życzenia, ale był nieograniczony kontakt z matkami. W przytułku duża część dzieci zmarła w ciągu pierwszych 3 lat, w żłobku zaś pierwszą śmierć odnotowano dopiero po pięciu latach.
----
Człowiek jest relacyjny, potrzebuje kontaktu z drugą osobą.
Najdoskonalszą relacją jest relacja z Bogiem.
On daje Życie.
On jest naszym chlebem powszednim.
środa, 28 października 2015
Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi
Klęcząc, modli się:
- Ojcze Nasz, któryś jest w niebie. Święć się Imię Twoje. Przyjdź królestwo Twoje. Bądź w... bądź wooo.... Bądź wwww....
Głęboki wdech.
- Bądź w-- Nie mogę!!!
Myśli: "Jego wola? On na pewno chce mojego wyrzeczenia, może nawet męczeństwa! Jakaś choroba mnie spotka, jakaś przykrość... Przecież na tym polegają Jego próby. Już Hiob się o tym przekonał... Ten fragment najlepiej pominę"
Wdech.
- Chleba naszego powszedniego daj nam dzi-
Dzwonek. Otwiera drzwi, na progu stoi mężczyzna.
- Dzień dobry. Pan do kogo?
- Dzień dobry. Do pani przyszedłem.
- Sprzedaje pan coś?
Mężczyzna patrzy zdziwiony, jakby nie do końca rozumiał słowo "sprzedawać".
Mężczyzna patrzy zdziwiony, jakby nie do końca rozumiał słowo "sprzedawać".
- Nie, chciałem pani coś dać.
- Co, za friko?! Niech pan sobie nie żartuje - nic dzisiaj nie jest za darmo. Dzieci w przedszkolu o tym wiedzą.
Mężczyzna łagodnie się uśmiecha.
- Ja nie daję nie-za-darmo. Przyjmie pani ode mnie ten prezent?
Podaje jej złożoną kartkę. Ona podnosi brwi.
- No tak, ulotka. Sprytne. Przyznam, że prawie nabrałam się na ten "prezent". Macie niezłe metody marketingowe.
Otwiera kartkę.
Gdy zszedł z góry, postępowały za Nim wielkie tłumy. A oto zbliżył się trędowaty, upadł przed Nim i prosił Go: «Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić».[Jezus] wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: «Chcę, bądź oczyszczony!». I natychmiast został oczyszczony z trądu.
Cisza.
- Chcę po prostu twojego uzdrowienia - Jezus uśmiecha się szeroko, a potem, widząc zmieszanie oraz zawstydzenie swojej owcy i chcąc przerwać niezręczną ciszę, dodaje - I może kawałek tego ciasta z rabarbarem, co dzisiaj upiekłaś?
czwartek, 22 października 2015
Przyjdź królestwo Twoje
Przyjdź królestwo Twoje
ja wiem:
Ty chcesz, żeby ludzie chcieli robić dobre rzeczy dla innych ludzi
tak jak Ty chcesz robić dobre rzeczy dla wszystkich ludzi
Ty chcesz, żeby ludzie nie chcieli robić złych rzeczy innym ludziom
jeżeli ludzie będą tak żyć, będą mogli żyć z Tobą zawsze
mówię:
chcę, żeby się to stało
chcę żyć z Tobą
chcę, żeby inni ludzie żyli z Tobą
chcę, żeby wszyscy ludzie żyli z Tobą na zawsze
[źródło: http://www.depotuw.ceon.pl/bitstream/handle/item/248/pawlas-drat.pdf?sequence=1]
ja wiem:
Ty chcesz, żeby ludzie chcieli robić dobre rzeczy dla innych ludzi
tak jak Ty chcesz robić dobre rzeczy dla wszystkich ludzi
Ty chcesz, żeby ludzie nie chcieli robić złych rzeczy innym ludziom
jeżeli ludzie będą tak żyć, będą mogli żyć z Tobą zawsze
mówię:
chcę, żeby się to stało
chcę żyć z Tobą
chcę, żeby inni ludzie żyli z Tobą
chcę, żeby wszyscy ludzie żyli z Tobą na zawsze
[źródło: http://www.depotuw.ceon.pl/bitstream/handle/item/248/pawlas-drat.pdf?sequence=1]
środa, 21 października 2015
Święć się Imię Twoje
Refleksja Benedykta XVI
Eksplikacja Anny Wierzbickiej:
ja wiem:
Ty jesteś kimś dobrym
nikt inny nie jest taki jak Ty
mówię:
chcę zawsze mówić dobre rzeczy o Tobie
chcę, żeby inni ludzie zawsze mówili dobre rzeczy o Tobie
z tego powodu chcę robić dobre rzeczy
kiedy robię dobre rzeczy, chcę, żeby ludzie mówili z tego powodu dobre rzeczy o Tobie
nie chcę, żeby ludzie mówili z tego powodu dobre rzeczy o mnie
chcę, żeby ludzie zawsze mówili dobre rzeczy o Tobie
Moglibyśmy po prostu powiedzieć: imię umożliwia zwracanie się do drugiego, wołanie go. Stwarza relację. Kiedy Adam nadaje nazwy zwierzętom, nie znaczy to, że wyjaśnia ich istotę. On po prostu wprowadza je w świat ludzi, tak żeby mógł je przywoływać. Rozumiemy teraz, co pozytywnego może zawierać w sobie imię Boga: Bóg tworzy pewną relację między sobą i nami. Dzięki imieniu możemy Go wzywać. Nawiązuje relację z nami i nam umożliwia nawiązanie relacji z Nim. A to znaczy, że w jakiś sposób wchodzi w nasz ludzki świat. Można do Niego mówić, a więc można Go też zranić. Bierze na siebie ryzyko nawiązania relacji, bycia z nami (...) Im bardziej oddaje się On w nasze ręce, tym łatwiej możemy przytłumić Jego światło; im bliżej nas jest, tym bardziej nasze nadużycia mogą uczynić
Go nierozpoznawalnym. Martin Buber powiedział kiedyś, że po
wszystkich haniebnych nadużyciach imienia Boga, możemy stracić
odwagę zwracania się do Niego po imieniu. Jednak przemilczanie
go równałoby się odrzuceniu Jego miłości. Buber mówi, że powinniśmy
z wielkim szacunkiem podnieść fragmenty tego zbrukanego
imienia i spróbować je oczyścić. Sami jednak nie możemy tego
dokonać. Możemy tylko prosić Jego samego, żeby nie dopuścił do
umniejszania blasku Jego imienia w tym świecie.
Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu. Część I. Od chrztu w Jordanie do Przemienia, przeł. Wiesław Szymona OP, Kraków 2007, s. 127-128.
Eksplikacja Anny Wierzbickiej:
ja wiem:
Ty jesteś kimś dobrym
nikt inny nie jest taki jak Ty
mówię:
chcę zawsze mówić dobre rzeczy o Tobie
chcę, żeby inni ludzie zawsze mówili dobre rzeczy o Tobie
z tego powodu chcę robić dobre rzeczy
kiedy robię dobre rzeczy, chcę, żeby ludzie mówili z tego powodu dobre rzeczy o Tobie
nie chcę, żeby ludzie mówili z tego powodu dobre rzeczy o mnie
chcę, żeby ludzie zawsze mówili dobre rzeczy o Tobie
niedziela, 18 października 2015
Ojcze Nasz, któryś jest w niebie
Bo Kościół musi to przemyśleć... Kościół źle zadecydował... Kościół się nie przyznał... Kościół się przyznał....Kościół powinien... Kościół nie powinien... Bóg tak, Kościół nie... Kościół to... Kościół tamto...Kościół, Kościół, Kościół...
Kim właściwie jest ten Kościół?
Pytam "kim" a nie "czym", bo skoro tyle (nie)robi, to chyba posiada jakąś podmiotowość. Kto zatem tworzy Kościół? No przecież: biskupi i księża.
Pamiętam lekcję religii w gimnazjum, na której mieliśmy zastępstwo z matematykiem-zagorzałym komunistą. Nauczyciel zaproponował temat "Kościół źródłem zła" i zaczęła się debata, w której odegrałam rolę obrończyni Kościoła. Z perspektywy czasu widzę bezsens tej dyskusji wynikający m.in. z różnic w przyjętych definicjach Kościoła. Matematyk cały czas mówił o Kościele w kategoriach biskupów, ja z kolei rozumiałam Kościół jako ogół ochrzczonych ludzi. Na rozmowę wtedy byłam zupełnie nieprzygotowana, więc chyba nikogo nie przekonałam, ale(!) pamiętam taką chwilę mojego zamieszania i zupełnego zbicia z tropu, kiedy matematyk powiedział "Przecież ja do ciebie nic nie mam... Mnie tu chodzi o Kościół". Zdziwiło mnie bardzo to stwierdzenie, bo jak to? Ja nie jestem Kościołem?! To kim ja, przepraszam, jestem?
Problem w tym, że w społeczeństwie zatraciło się biblijne, metafizyczne rozumienie Kościoła: ta wspólnotowość i troska o siebie nawzajem nie dlatego, że jesteśmy członkami jakiejś organizacji, a dlatego że tworzymy Ciało Chrystusa.
I nie trzeba być wielkim teologiem, wystarczy zatrzymać się nad modlitwą Ojcze Nasz. To ona pokazuje nam wspólnotowość Kościoła i nastawienie na bliźniego. To nie mój Ojciec, a nasz. Pisze o tym Benedykt XVI w Jezusie z Nazaretu.
Istotna dla modlitwy dyskrecja nie wyklucza modlitwy wspólnej. Samo Ojcze nasz jest 115 modlitwą w liczbie mnogiej; tylko w łączności z „my" dzieci Bożych możemy w ogóle przekraczać granicę tego świata i wznosić się do Boga. To „my" pobudza jednak najbardziej wewnętrzną warstwę mojej osoby. W modlitwie ten jej całkowicie osobisty charakter i wymiar wspólnotowy muszą się wzajemnie przenikać[...]
Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu. Część I. Od chrztu w Jordanie do Przemienia, przeł. Wiesław Szymona OP, Kraków 2007, s. 115-116.
To nie taka prosta sprawa, bo w końcu jak często udaje nam się w kościele wypowiedzieć wspólnie te dwa słowa "Ojcze Nasz"? Podczas mszy ksiądz lub organista zaczyna modlitwę, a wierni wchodzą na "któryś jest w niebie" lub "święć się Imię Twoje". Podczas różnych nabożeństw jest ta sama sytuacja.
A jednak Modlitwa Pańska jest przepełniona różnymi formami tego zaimka: my, nasz, naszego, nasze, naszym, nas, nam... Właściwie można byłoby przy pomocy tekstu tej modlitwy uczyć cudzoziemców odmiany zaimka "my".
Anna Wierzbicka, językoznawczyni zajmującą się semantyką. zaproponowała wyjaśnienie tej modlitwy za pomocą uniwersalnych słów. Przedstawiła tę propozycję na wykładzie na Uniwersytecie Warszawskim w 1998 r. Oto pierwszy fragment: Ojcze Nasz, któryś jest w niebie
Myślę o Tobie tak:
Ty jesteś kimś nie takim jak ludzie
ludzie istnieją, bo Ty chcesz, żeby istnieli
Ty znasz wszystkich ludzi
Ty chcesz robić dobre rzeczy dla wszystkich ludzi
Ty możesz robić dobre rzeczy dla wszystkich ludzi
gdybyś Ty nie robił dobrych rzeczy dla wszystkich ludzi, ludzie nie mogliby żyć
jednocześnie myślę o Tobie tak:
ludzie nie mogą Cię widzieć, bo Ty nie jesteś kimś takim jak ludzie
ludzie mogą Cię znać, kiedy chcą robić dobre rzeczy dla innych ludzi
tak jak Ty chcesz robić dobre rzeczy dla wszystkich ludzi
ja wiem:
wszyscy inni ludzie mogą myśleć o Tobie tak samo
wszyscy inni ludzie są jak ja
dlatego kiedy myślę o Tobie, chcę myśleć o innych ludziach
[źródło: http://www.depotuw.ceon.pl/bitstream/handle/item/248/pawlas-drat.pdf?sequence=1]
Oczywiście takie "uproszczenie" może budzić sprzeciw. Czy językoznawczyni może wyjaśniać słowa Jezusa za pomocą ograniczonego zasobu uniwersalnych wyrazów w takim uproszczeniu? Czy ma w ogóle do tego kompetencje? Czy nie jest to zbytnia trywializacja?
Kiedy pierwszy raz usłyszałam interpretację Wierzbickiej, mocno się skrzywiłam i pomyślałam "To chyba jakiś żart. Co ona znowu wymyśliła?". Teraz jednak coraz bardziej dostrzegam nie tylko wartość językoznawczą, ale dużą zbieżność z myślą Kościoła. To co uderza, jest wyraźne skoncentrowanie na innych ludzi. Modlitwa nie jest tylko moją relacją z Bogiem, a stanowi pewną rozmowę z Nim o Naszej więzi, która naturalnie jest skierowana na relację z innymi, którzy są "jak ja".
Aż ciarki przechodzą :)
I taka interpretacja pokrywa się z myślą zawartą we wspomnianej już książce Benedykta XVI.
To tyle, pozdrawiam wszystkich, którzy dobrnęli do końca.
czwartek, 8 października 2015
Practical Arrangement
'I had a fantastic
team of collaborators, my first collaborator was Brian Yorkie, prize-winning […].
director Joe Mantello, another prize-winning writer, John Logan. And occasionally
they would tell me that a song that I had written wasn’t quite right. Now..
this is novel to me. But you know, it’s hard for me as my finest couplets are
being thrown in the bin and I’m spluttering my flimsy protests. But every
song in a musical fights for its life,
every character fights for its life, every verse and every song fight for its
life, every line, every word…'
Sting's comment on Practical Arrangement, 22/12/2013
Quintessence of life - fighting for your song, your characters, your lines.
At least that's one of the quintessences ;- )
At least that's one of the quintessences ;- )
wtorek, 6 października 2015
Zagrać z Bogiem we frisbee
"Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie."
Łk 10, 38-39
Łk 10, 38-39
Adoracja Najświętszego Sakramentu - siąść u nóg Pana i przysłuchiwać się Jego mowie.
Nie da się siąść z garnkiem u Jego nóg i słuchać Go, uporczywie mieszając.
Zostawię więc garnek w kuchni, niech surowe ciasto samo rośnie.
A ja usiądę bez niczego i będę siedzieć. Tak o.
Potem wezmę zegar
i będziemy się bawić czasem.
Będziemy rzucać do siebie tarczę zegara, jak frisbee. Może spadnie na ziemię i się rozbije, czas jest kruchy. Ale to nie szkodzi.
Warto zmarnować z Nim trochę czasu,
nic nie mówiąc,
po prostu siedząc u Jego nóg.
i tak trwać
i tak grać
we frisbee
i tak trwać
i tak grać
we frisbee
niedziela, 4 października 2015
Mój Anioł Stróż
Wspomnienie aniołów stróżów
Tak mówi Pan: Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim. Jeśli będziesz wiernie słuchał jego głosu i wykonywał to wszystko, co ci polecam, będę nieprzyjacielem twoich nieprzyjaciół i będę odnosił się wrogo do odnoszących się tak do ciebie. Mój anioł poprzedzi cię i zaprowadzi do Amoryty, Chetyty, Peryzzyty, Kananejczyka, Chiwwity, Jebusyty, a Ja ich wygładzę.
(Wj 23,20-23)
Kto jeszcze modli się "paciorkiem" 'Aniele Boży'? Kto wierzy w anioły?
Wieczorem siedział przed komputerem, przeglądając listę znajomych na facebooku? 'Do kogo by tu napisać?' 'Kogo obchodzą moje sprawy?' 'O! Dawno z nią nie rozmawiałem' 'On był kiedyś moim przyjacielem.. zrozumie'.
Klik... klik ... klik... Wyklikał parę słów i czeka na odpowiedzi.
'Hej, z/w'
'Cześć, jestem zajęta, strasznie dużo roboty na jutro, ale napisz co słychać'
I delikatny szelest jakby za uchem, jakby szepczący 'Jestem tu, przy tobie. Opowiedz mi o swoim dniu, o swoim życiu. Dawno nie rozmawialiśmy, a przecież tak chętnie cię słucham.Usiądźmy razem w kuchni z kubkiem gorącej herbaty i opowiesz mi wszystko. Ja cię wysłucham. Obejrzymy zdjęcia z albumu. Będę się z tobą śmiał, będę z tobą płakał.... a potem opowiem ci o Nim. O Jego Miłości. Przekażę list, który ci napisał.'
Zirytowany odgania ćmę i włącza czajnik.
'Napiję się herbaty i pójdę spać.'
-------------------------------
A przecież są tak blisko.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)