Pilot: Może polecisz ze mną?
[...]
Walter: Teraz wylatujesz?
Pilot: Tylko dokończę piwo..
Walter: Pogoda nie wygląda za ciekawie
Pilot: Nie wygląda..
Walter: Chyba nadchodzi burza
Pilot: No...
[...]
Walter: Więc po prostu... po prostu dokończysz piwo i potem... polecisz helikopterem...
Pilot: No... Jestem trochę zdenerwowany burzą, więc muszę wciągnąć kilka piw.
Walter: OK, nie polecę z tobą.
Pilot: (beka) no..
Walter poleci z pilotem. Walter cudem ujdzie z życiem.
Życie Waltera totalnie się zmieni.
Czasem warto stracić grunt pod nogami, żeby zmienić dotychczasowy styl życia, poznać nowych ludzi, spojrzeć z innej perspektywy. Samozadowolenie wypływające z naszych przyzwyczajeń, utrzymywania status quo i złudnego poczucia bezpieczeństwa to jedna z przeszkód na drodze chrześcijanina. To wręcz miraż: wydaje nam się, że dotarliśmy do cudownej oazy, tymczasem giniemy z pragnienia i grzęźniemy w piachu. Czasem więc warto porzucić to poczucie bezpieczeństwa, stanąć w prawdzie, zrezygnować z grzecznego-bo-nie-wypada-inaczej życia, ruszyć cztery litery i wskoczyć z pijanym pilotem do helikoptera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz