piątek, 22 stycznia 2016

AntySpam

Dziś z nieco innej beczki...

Ostatnio napisałam zbiorową wiadomość do ok. 20 osób, po czym część osób wdało się w dyskusję i zaczęło odpowiadać, klikając opcję "Odpowiedz wszystkim". Moja pierwsza reakcja: O nie! Może nie wszyscy chcą być spamowani tymi wiadomościami. Otworzyłam puszkę Pandory!
Ale zaraz... "spamowani"?

Czym jest spam? Jest to nic innego jak niepotrzebna wiadomość, niechciana informacja. Podobnie rzecz ma się z chwastami. Jestem pewna, że każdy, kto miał nagietki w ogródku, choć raz w życiu obraził je, nazywając je chwastem z tej racji, że plenią się jak grzyby po deszczu. Ale ogólnie nagietki są kwiatkami. Nazywam je chwastami, jak zaczynają mi przeszkadzać...

Wróćmy więc do naszego spamu. Internauci mają uczulenie na spam w swojej skrzynce pocztowej. "Nie spamuj mnie"... "Nie życzę sobie spamu"... "Masz włączony AntySpam?"... "Jeśli nie chcesz spamu, kliknij na ten link". Pragnienie wolności od spamu w dalszej perspektywie wiąże się de facto z chęcią kontrolowania informacji. Mam w skrzynce opcję antyspamową, więc dotrą do mnie tylko "te ważne" informacje. Mogę dokonać selekcji. Jestem przecież... niezależna :)

Jednak... Drogi Naiwny Internauto (tak, mówię to też do siebie), nasza wolność od spamu jest dziecinnie pozorna. Nie dokonujemy żadnej selekcji. Za każdym razem, jak wyszukujemy informacji w Googlu, tajemniczy algorytm wybiera, co możemy oglądać, a co trafi do spamów. Wie, co lubimy, czym się interesujemy i tym będzie nas karmił. Wpycha nam to, czym się już przejedliśmy, uśmiecha się słodko, mówiąc "Mam tego więcej".

Reszta idzie do spamu.

I nikt nie protestuje.

Antyspamowy algorytm wyszukiwarki wybiera, co jest dla nas najważniejsze, ugruntowując nas w naszych przekonaniach i odmawiając możliwości zajrzenia do spamu.

I wolność w tym świecie
tak pozorna



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz