niedziela, 31 stycznia 2016

Niedziela... ale o co chodzi?

Ciekawe jest, że kontynuując tradycję żydowską, przyjęliśmy sobotę jako ostatni dzień tygodnia, a niedzielę jako pierwszy. Dla Żydów dniem świętym jest dzień, w którym Bóg odpoczywał, a dla chrześcijan - dzień, w którym Chrystus zmartwychwstał. Jednak coraz częściej w kalendarzach widzimy niedzielę na siódmym miejscu i tak też ją postrzegamy.

Postrzegamy schemat tygodnia nie przez pryzmat naszej religii ale przez pryzmat pracy i narzuconej w naszym kręgu kulturowym pedagogiki, że na odpoczynek trzeba sobie zasłużyć - "Odpoczniesz, jak wykonasz swoje obowiązki". Przyjęty w języku "weekend" (koniec tygodnia) utwierdza nas w tym przekonaniu: świętowanie możemy zacząć po pracy.

Boża logika jednak jawi się dość antypedagogicznie.To nie wykonana praca i zasługi zapewniają nam możliwość relaksu. Niedziela została nam dana w prezencie jako dzień, w którym Chrystus nas zbawił. I nie było w tym żadnej naszej zasługi.

Niedziela zatem nie jest naszą nagrodą, a raczej darem. "Absurdalne" odpoczywanie i świętowanie w pierwszy dzień tygodnia (przed pracą, a nie po niej) odzwierciedla niesamowitą prawdę wiary i cały czas o niej przypomina: Zbawienie zostało nam dane zupełnie za darmo!


....bo my chrześcijanie zaczynamy tydzień od laby... :)

czwartek, 28 stycznia 2016

cichoszaaaaa....

prowadząc scholę w parafii,
mając znajomych katolików niedzielnych,
mając przyjaciół katolików codziennych,
rozmawiając z księżmi,
studiując w kraju, w którym konstytucja zaczyna się od takich a nie innych słów,
mieszkając w mieście, którego centralnym elementem herbu jest głowa pewnego Żyda sprzed dwóch tysięcy lat,
i w kraju, którego królową jest Ona,
i na kontynencie przemierzanym niegdyś przez świętych...
świadkując do ślubów,
śpiewając kolędy,
święcąc jajka,

zastanawiam się,

dlaczego Bóg stał się naszym tabu




piątek, 22 stycznia 2016

AntySpam

Dziś z nieco innej beczki...

Ostatnio napisałam zbiorową wiadomość do ok. 20 osób, po czym część osób wdało się w dyskusję i zaczęło odpowiadać, klikając opcję "Odpowiedz wszystkim". Moja pierwsza reakcja: O nie! Może nie wszyscy chcą być spamowani tymi wiadomościami. Otworzyłam puszkę Pandory!
Ale zaraz... "spamowani"?

Czym jest spam? Jest to nic innego jak niepotrzebna wiadomość, niechciana informacja. Podobnie rzecz ma się z chwastami. Jestem pewna, że każdy, kto miał nagietki w ogródku, choć raz w życiu obraził je, nazywając je chwastem z tej racji, że plenią się jak grzyby po deszczu. Ale ogólnie nagietki są kwiatkami. Nazywam je chwastami, jak zaczynają mi przeszkadzać...

Wróćmy więc do naszego spamu. Internauci mają uczulenie na spam w swojej skrzynce pocztowej. "Nie spamuj mnie"... "Nie życzę sobie spamu"... "Masz włączony AntySpam?"... "Jeśli nie chcesz spamu, kliknij na ten link". Pragnienie wolności od spamu w dalszej perspektywie wiąże się de facto z chęcią kontrolowania informacji. Mam w skrzynce opcję antyspamową, więc dotrą do mnie tylko "te ważne" informacje. Mogę dokonać selekcji. Jestem przecież... niezależna :)

Jednak... Drogi Naiwny Internauto (tak, mówię to też do siebie), nasza wolność od spamu jest dziecinnie pozorna. Nie dokonujemy żadnej selekcji. Za każdym razem, jak wyszukujemy informacji w Googlu, tajemniczy algorytm wybiera, co możemy oglądać, a co trafi do spamów. Wie, co lubimy, czym się interesujemy i tym będzie nas karmił. Wpycha nam to, czym się już przejedliśmy, uśmiecha się słodko, mówiąc "Mam tego więcej".

Reszta idzie do spamu.

I nikt nie protestuje.

Antyspamowy algorytm wyszukiwarki wybiera, co jest dla nas najważniejsze, ugruntowując nas w naszych przekonaniach i odmawiając możliwości zajrzenia do spamu.

I wolność w tym świecie
tak pozorna



piątek, 8 stycznia 2016

Kawałek styropianu

Porządna zima jest potrzebna.
Dopiero po długim spacerze na mrozie doceniamy cudowne ciepło domu. I siedzimy z gorącą herbatą przy oknie, wlepiając wzrok w białą pierzynę okrywającą świat. 
Jest niewiele obrazów w muzeach, które mogłabym tak długo i namiętnie obserwować, jak śnieg. 
I widzę
jak czarny kot zgrabnie skrada po tym śniegu. Traci jednak swoje kocie wdzięki, wpadając co rusz w sypki puch. Dochodzi do naszych drzwi i mocno ociera się o nie, czując domowe ciepło. 
Robimy więc kotu konstrukcję ze styropianu, żeby mu było ciepło. Będzie miał podkładkę i ściankę, żeby nie wiało. Kawałek zbędnego styropianu i kilka minut - dla nas żadne poświęcenie. Słyszę komentarz: Powinnaś franciszkanką zostać

I inne koty też chciałyby mieć kawałek styropianu.

I inni ludzie też chcieliby mieć kawałek styropianu.

Czasami szczery, ciepły śmiech, dobre słowo, wyraz troski mogą stać się styropianem dla ludzi duchowo bezdomnych. Nie szczędźmy im tej niedrogiej izolacji :)




piątek, 1 stycznia 2016

Na początek Nowego Roku

Jerzyk większą część życia spędza w locie.
Szybuje-Je-Spi-Kopuluje...
W locie.


fot.Richard Crossley (źródło: WikiCommons)

Kiedyś tak nie było. Jerzyk latał tyle, co inne ptaki. Na chwilę wzbijał się w powietrze, by pospiesznie wrócić do swoich przyjaciół: wróbla i jaskółki.
Pewnego dnia Jerzyk odleciał na dłużej. Jego dziób powoli stawał się coraz ostrzejszy i drobniejszy. Ciało przybierało kształt strzały i zaczęło stawiać wiatrowi mniejszy opór. W taki sposób ptak zapędził się i obleciał świat dookoła. Zobaczył Statuę Wolności, żółtą Saharę, Mur Chiński i wielkie fale Oceanu Spokojnego. Gdy po wielu miesiącach wrócił na miejsce, z którego wyleciał, usiadł na gałęzi i w lekkim zadyszeniu zaczął się tłumaczyć wróblowi i jaskółce, które akurat toczyły burzliwą dyskusję o typach gałęzi w gniazdach.
- Przepraszam was najmocniej! Rozpędziłem się, ale teraz już jestem i zostanę z wami na zawsze, bo jesteście moimi przyjaciółmi.
Ptaki spojrzały zaskoczone.
- Ach, nie przejmuj się - nawet nie zauważyliśmy, że cię nie ma.
I wróciły do rozmowy.Okazało się, że wróblowi i jaskółce obojętne było, gdzie jerzyk się podziewał przez ten czas.
Więc jerzyk, któremu podróże się nawet spodobały, postanowił rozpocząć lotny tryb życia. Wróbel i jaskółka nadal siedzą na gałęzi i dyskutują na temat materiałów budowlanych, a są tak tym zaaferowane, że nie zauważyły, iż jerzyk dawno odleciał.

Na ten Nowy Rok życzę lotnego trybu życia.