niedziela, 15 listopada 2015
Potrzebne rzeczy
Nie można wejść do czytelni tak o z plecakiem i w kurtce. Nie, nie, nie. Trzeba zostawić dobytek u sympatycznej pani w szatni i wziąć tylko potrzebne rzeczy. Hm. Potrzebne rzeczy? Bułka z masłem!
Przede wszystkim nauczyłam się już, że do plecaka należy wziąć szmacianą torbę, do której wkładam "potrzebne rzeczy", gdyż w samych rękach się one nie mieszczą (i nie wynika to z rozmiaru rąk). W szatni oddaję kurtkę, a z plecaka do torby przekładam: zeszyt, książkę, komórkę, dwa długopisy, komputer, kabel do komputera, słuchawki (koniecznie słuchawki!), klucze, tabliczkę czekolady, wodę i szal na wypadek, gdyby było zimno. Waham się. Wyciągam jeszcze jeden długopis - może się przydać.
Zadowolona oddaję szatniarce kurtkę i prawie pusty plecak. Ale czegoś chyba jeszcze brakuje... Sprawdzam nerwowo zawartość torby i wołam do pani, która wraca już z numerkiem.
- Przepraszam, czy mogłaby pani jeszcze podać mi na chwilę plecak? Zapomniałam o karcie bibliotecznej.
Taki drobiazg.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz