Ponieważ Adwent się zaczął, a ziemia przychyla ku zimie... dzisiejszy wpis będzie o wiośnie. I trochę o jesieni ;)
Od kilku lat coraz bardziej doceniam wiosnę - znak, że się starzeję, bo już wyszłam z wieku spod znaku "Melancholia jesienna - to jest to!". Pojawia się niepowtarzalna żółtozieleń, wszystko rodzi się na nowo, robi się ciepło, sadzi się warzywa na lato, żeby mieć swoje... Dodatkowo od paru lat jest coraz więcej narcyzów, a mój sentyment do tych kwiatów nie zna granic. Jest jeden problem z narcyzami - trzeba pamiętać jesienią o posadzeniu cebulek. Przyznam, że ostatniej wiosny wysyp narcyzów wywołał u mnie lekkie zirytowanie, że nie pomyślałam o posadzeniu cebulek przed zimą i w moim ogrodzie wprawdzie jest rabarbar, ale narcyzów nie ma! No i czy to nie jest jakiś wybryk natury, że w XXI wieku, kiedy wszystko można mieć na już, nie można sobie w każdej chwili posadzić cebulek, tylko trzeba czekać?
Tej jesieni posadziłam 35 cebulek. Było zimno, nieprzyjemnie się pracowało. Właściwie to zupełnie odechciało mi się sadzenia cebulek. Myślałam: Tak nie powinno być, praca w ogrodzie powinna być tylko wiosną i latem, a jesienią należałoby tylko posprzątać, przekopać i kropa. Bo trudniej sadzi się wiosenne kwiatki, jak wszystko dookoła zimne i mokre, drzewa prawie gołe, liście leżą na ziemi... Jak tu w ogóle wyobrazić sobie tę wiosnę? Posadziłam w końcu te cebulki, ponieważ mam jednak mglistą wizję, że wiosną będzie ładnie, że jak nie posadzę ich, nie będę miała kwiatów. A pozwalam sobie na takie "przepowiadanie przyszłości", bo wiem jak system działa: że po zimie przychodzi wiosna, wszystko rodzi się do życia i narcyzy kwitną.
***
Kiedy przeżywamy trudności w życiu, jest mokro, nieprzyjemnie i liście spadają... wcale nie oznacza to, że od razu jutro zaświeci słońce. Nie - jeszcze po tej jesieni nadejdzie sroga zima. A może łagodna... W każdym razie niekiedy naprawdę po jesieni, kiedy myślimy, że już gorzej być nie może, nadchodzi mróz.
Jednak podczas tej naszej jesieni Ogrodnik przechadza się po ogrodzie i pieczołowicie sadzi cebulki Uśmiecha się szeroko i myśli: "Tak, ten czas jest odpowiedni, ziemia jest teraz idealna". My nie widzimy przyszłości, ale Ogrodnik wie, jak system działa.
Ogrodnik spogląda na Adama i mówi:
- Chodź, pomożesz mi i będziemy razem sadzić kwiaty. Podaj mi, proszę, tę łopatę.
Adam patrzy na spokój i radość Ogrodnika z niedowierzaniem.
- Czy nie lepiej wszystko posadzić, kiedy będzie ciepło i przyjemnie? Będzie nam się szybciej pracowało.
- Teraz jest czas.
- Ale będzie zima... mróz i śnieg zniszczą cebulki.
- Nie zniszczą. Teraz jest czas.
- Ale jest mi zimno.
- Masz tu mój sweter. Teraz jest czas.
Adam nie rozumie. Wzrusza ramionami i sceptycznie podaje Ogrodnikowi łopatę. Po chwili zasypuje cebulki ziemią. Zachowanie Ogrodnika wydaje mu się nielogiczne i absurdalne, uprzedzano go, że Ogrodnik czasami wydziwia. W końcu Adam postanawia zaufać Ogrodnikowi i w milczeniu sadzą kwiaty. Miękki sweter z najlepszej wełny otula Adama.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz