Nie czekaj do jutra, by zostać świętym.
Jutro może przyjść jutro. Albo za tydzień. Albo, jak w piosence, za tysiąc lat.
Jutro inne obowiązki zajmą ci myśli: nadgodziny, dodatkowe próby w teatrze, sprzątanie przed przyjazdem gości, karmienie kota sąsiada. I na twojej długiej liście "Zadania na dziś" podpunkt "Zostać świętym" znów pozostanie nieodhaczony.
Bóg zaś dalej będzie cierpliwie czekał.
Tylko właściwie po co Bóg ma czekać?
***
Bądź świętym, wyrabiając nadgodziny, cicho błogosławiąc szefowi i posyłając uśmiech sprzątaczce - jedynej towarzyszce w pustym biurze,
Bądź świętym na deskach teatru, powtarzając w kółko tę samą kwestię.
Bądź świętym, myjąc okna, żeby promienie słońca wchodzące przez szyby mogły przywitać gości w twoim domu.
Bądź świętym, zostawiając rybę na talerzu.
Wreszcie zatrzymaj się na stoku przed zjazdem. Otwórz Księgę Psalmów i spędź z Bogiem trochę czasu.
Nie odpoczywaj.
Jak mawiał św. Jan Paweł II, odpoczywać będziesz w wieczności

jak zawsze celnie i mądrze
OdpowiedzUsuń:) dziękuję
OdpowiedzUsuń