sobota, 24 września 2016

czekamy, czekamy... i nic

"Bóg bardziej pragnie Twojego serca niż Twojego uzdrowienia"

Dziś relacja z katolickiej myśli amerykańskiej (tej okej).

Ks. Mike Schmitz na Ascension Presents dodał ostatnio swoje refleksje dotyczące uzdrowienia człowieka, w których odpowiada, czy Bóg nas uzdrowi z naszych słabości. Podał przykład św. Katarzyny Sieneńskiej. Dzięki Rajmundowi z Kappui oraz tekstom Katarzyny mamy bardzo dokładny opis życia mistyczki. Współcześnie psychologowie rzucają na tapetę jej biografię, w wyniku czego niektórzy stwierdzają, że psychoanaliza pokazuje, że jej nadludzki post wynikał po prostu z anoreksji, a jej śmierć była rezultatem zagłodzenia.

Ile w tym prawdy - nie wiem. Wydaje się to możliwe, jednak wiedząc też, jak nasza współczesna refleksja naukowa nie przystaje do czasów sprzed epoki oświecenia (bo świat obiektywnie rządzi się teraz innymi prawami i to tak jak porównanie marchewki i pomarańczy) i również nie przeczytawszy tej psychoanalizy, nie potrafię się wypowiedzieć. Schmitz jednak w swojej delikatności i otwartości zakłada, że psychoanaliza mogła pokazać jakąś prawdę o naszej świętej. Opowiada więc o swojej  rozmowie z kierownikiem duchowym.
 - ...bo okazuje się, że być może św. Katarzyna miała zaburzenia psychiczne i ta anoreksja nawet mogła być przyczyna jej śmierci. I co ty na to?
- No. I co? - odpowiada kierownik.
- No a jeśli naprawdę miała anoreksję?! I anoreksja była przyczyną jej postów. Co możemy powiedzieć o jej świętości w tym kontekście?
- No. I co?
- ?!
Kierownik spokojnie odpowiada:
- To tylko pokazuje, że Bóg uświęcił ją pośrodku jej ciemności i słabości.

Schmitz powołuje się też na cierpienie św. Pawła, o którym autor listów pisze dość enigmatycznie, ale  wyraźnie wskazuje, że mimo próśb Bóg nie zabrał mu tej słabości, odpowiadając na jego modlitwy słowami: wystarczy ci mojej łaski.

"Pójdę za Tobą wszędzie, Boże, ale uzdrów mnie, zabierz tę słabość, to wtedy mogę góry przenosić". Tak często myślimy. Wchodzimy wtedy we współczesny liberalny paradygmat, definiując wolność jako możliwość robienia, czego chcę. Tymczasem wolność w ujęciu Bożym jest inna: wolność to możliwość wyboru, w każdej sytuacji życiowej, między tym co dobre a co złe.
Wolność zatem w rozumieniu chrześcijańskim jest stateczna i stała; tymczasem w liberalnym ujęciu im więcej mogę, tym bardziej jestem wolny. Zatem im mniej mam słabości i ograniczeń, tym bardziej jestem wolny,

A dla Boga słabości nie są żadnym ograniczeniem. Paweł pisze: Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.

Bóg przychodzi w każdej sytuacji. Bóg uświęca każdą sytuację. 

I czasem trudno jest zrozumieć różne doświadczenia życiowe, słabości, grzechy, które gdzieś się za nami upierdliwie ciągną. I można, a nawet warto, pytać w modlitwie "Dlaczego?". Ale w tym wszystkim, niezależnie od tego, ile zrozumiemy, Bóg zawsze przychodzi uświęcać nasze ciemności.Bo bardziej pragnie naszego serca niż naszego uzdrowienia

I to jest prawdziwa nadzieja.


A nie jakiś pierdu-pierdu coaching, czy irracjonalnie optymistyczne spojrzenie na świat ;P



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz