Szanty śpiewamy
stojąc swobodnie i jakby od niechcenia
z ręką
w kieszeni pełnej morskiej przestrzeni,
z rozluźnionym gardłem
wypełnionym oddechem
i rześkim powietrzem,
z lekkim duchem
cieszącym się wolnością i brakiem innych obowiązków
poza takimi drobnostkami jak przeżycie i dotarcie do celu.
Dopiero tak zaśpiewana szanta, w której jedynie dźwięczny głos zdradza pełne zaangażowanie w pieśń, okazuje się niejako prawdziwa i bezinteresowna

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz