poniedziałek, 13 czerwca 2016

13 czerwca



Już spotkałam się z kilkoma wersjami tego jednego zdarzenia, więc opiszę tu moją ulubioną:

W 1222 zaproszono do Forli biskupa, na święcenia dominikanów i franciszkanów. Prowincjałowie obu zgromadzeń nie dogadali się jednak co do kwestii, kto ma wygłosić kazanie.
Głupia sprawa.
Superior franciszkanów zatem zdecydował, że kazanie wygłosi młody zakonnik - Antoni. W końcu nie był Włochem, tylko Portugalczykiem, więc wszelkie pomyłki czy brak wystarczającej ilości odniesień do Pisma Świętego, które miały się na pewno zdarzyć, można wytłumaczyć barierami językowymi. 
Antoni jednak zadziwił wszystkich zgromadzonych: okazało się, że ten cichy, prosty zakonnik prowadzący pustelnicze życie przed wstąpieniem do franciszkanów odebrał całkiem niezłe wykształcenie teologiczne, które dodatkowo potrafił zgrabnie werbalizować w kazaniu. Antoni więc został kaznodzieją.
I tak płomiennie i z serca głoszącym, że po śmierci całe jego ciało się rozłożyło poza narzędziem artykulacji: językiem.

Padewczycy czczą swojego świętego z niezwykłym entuzjazmem. Podczas procesji 13 czerwca wszyscy przedstawiciele miasta i okolic idą w procesji: orkiestry, harcerze, członkowie różnych organizacji i stowarzyszeń, zakonnicy trzeci, zakonnicy pierwsi, mniejszości narodowe, etc. Wszyscy idą a za nimi relikwie świętego: święta szczęka, która wspomagana głową i sercem głosiła Słowo Boże, oraz wielka figura Antoniego. Podczas przejścia relikwii padewczycy się żegnają. A gdy przechodzi figura klaszczą głośno i wykrzykują z dziką radością pozdrowienia do swojego patrona.

Padewczycy naprawdę kochają swojego Portugalczyka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz